W ostatnim sezonie TV , spory sukces osiągnął  program kabaretowy duetu Górski- Wójcik.

          Sztandarowym skeczem ich programu są cotygodniowe  posiedzenia rządu podczas których doraźnie kompletowana  Rada Ministrów kombinuje jak wcisnąc ciemnotę elektoratowi i 
 jak wkurzyć prezesa wrażej opozycyjnej partii.Ale nie to jest najważniejsze.
Najważniejsze jest oczywiście to by jak co tydzień  haratnąć w gałę.
   Tak się złożyło że dziś moja młodsza  latorośl  , odbierała  świadectwo ukończenia gimnazjum.Zmuszony oklicznościami , to jest koniecznością odebrania listu gratulacyjnego z powodu osiągnieć 
 córki , musiałem udać się na uroczystość szkolną organizowaną  przy udziale burmistrza ,
pewnej peryferyjnej warszawskiej  dzielnicy.
  Uroczystość jak uroczystość , można powiedzieć standard ,  hymn , sztandar szkoły i tak dalej.
Kabaret zaczął się kiedy mikrofon  w swoje ręce ujął burmistrz dzielnicy.Po krótkich gratulacjach 
 związanych z osiągnięciami szkoły - średnia z egzeminu gimnazjalnego  trzecia w Warszawie ,
przeszedł do spraw bardziej przyziemnych i  osobistych.Przez sześć minut z okładem ,
wspominał jak to miał okazję ... haratnąć w gałę z absolwentami gimnazjum.
   Czyżby Pan Burmistrz ( z miłościwe nam panującej partii ) uwierzył w wizje Robera
Górskiego że podstwowym przedmiotem zainteresowania  Rady Ministrów jest to by jak najszybciej
haratnąć w gałę?